Urocze słuchawki Philips Fidelio L1

Co sprawia, że słuchawki są dobre?

W jednym z ostatnich artykułów Steve Guttenberg powiedział:

"Słuchawki różnią się od innych komponentów audio swoją zażyłością z nami. Nie da się tego zmierzyć żadnymi liczbami, a często komfort użytkowania słuchawek jest o wiele ważniejszy niż ich brzmienie."Obawiam się, że tak jest, choć większość audiofilów nie chce się do tego przyznać. W metrze nie chcę się wyróżniać z tłumu, więc nigdy nie założyłbym na głowę gigantycznego plastikowego ustrojstwa, a raczej wolałbym poważne słuchawki o eleganckim, niedopowiedzianym designie. W nocy w łóżku chcę, aby moje słuchawki wygodnie leżały na głowie, nie przeszkadzając w korzystaniu z poduszki. Kiedy rozmawiam przez telefon, chcę słyszeć i być słyszany. Dlatego oprócz dobrego dźwięku, słuchawki powinny spełniać inne, równie ważne funkcje. Wydaje mi się, że większość ludzi potrzebuje w swoim życiu tylko trzech par słuchawek: takich, które będą dobrze brzmiały na domowym systemie i spoczywały na zamszowym stojaku z jeleniej skóry po wstaniu z wygodnego fotela; takich, które można włożyć do uszu i osłonić się przed światem zewnętrznym podczas spaceru lub podróży, czyli słuchawek tworzących względnie nieprzepuszczalną barierę przed hałasem; oraz takich, które sprawdzą się w każdej innej sytuacji - oglądania filmów na iPadzie, grania w gry na smartfonie, filmów na YouTube, rozmów telefonicznych z dziećmi itp.д. Przez większość czasu chcę mieć normalne, wygodne, dyskretne słuchawki nauszne z dobrym dźwiękiem. Philips Fidelio L1 uważam za jedne z najlepszych słuchawek do wszystkich tych celów.

Strony wewnętrzne

Philips Fidelio L1 to słuchawki półotwarte i dość kompaktowe jak na pełnowymiarowe słuchawki. Doskonała jakość wykonania. Chowany pasek pałąka oraz wsporniki zawiasów wykonane są ze szczotkowanego aluminium. Opaska na głowę wykonana jest z prawdziwej skóry, z napisem "Philips" na górze; wnętrze jest syntetyczne, ale wysokiej jakości. Wyściełanie opaski jest umiarkowane i dość wygodne, ale więcej byłoby lepiej, ponieważ ze względu na swój zaokrąglony kształt opaska dotyka środka mojej głowy. Mam stosunkowo dużą głowę, więc dla mnie siła docisku jest w sam raz, a dopasowanie jest pewne i wygodne.

Luksusowe poduszki uszne wykonane są z pianki Memory Foam, porowatego materiału, który dopasowuje się do kształtu mojego ciała i pokryte są wysokiej jakości skórą syntetyczną. Dla moich średniej wielkości uszu miseczki okazały się wygodne, poduszki w ogóle nie uciskały, a miejsca było jeszcze sporo. Słyszałem jednak od posiadaczy większych uszu, że nauszniki wydają się ciasne. Same poduszki słuchawek są dość wygodne.

Zewnętrzna część kubka wykonana jest z aluminium z plastikową wstawką, na której znajdują się wiązania i różne otwory akustyczne. Długo przyglądałem się filiżance, próbując ustalić, czy rzeczywiście jest aluminiowa. Po postukaniu w nią śrubokrętem pomyślałem, że to plastik, ale rozbierając słuchawki nadal nie wiedziałem czy mam rację. Dopiero po zarysowaniu powierzchni śrubokrętem przekonałem się, że to rzeczywiście aluminium. Na zewnątrz, w środku kubka znajduje się gruba metalowa siatka - wygląda to jak przednia kratka samochodu Bently. Pod siatką znajduje się kilka otworów wentylacyjnych prowadzących na zewnątrz do wnętrza obudowy, które są pokryte półprzezroczystym materiałem. 40-milimetrowe przetworniki są zamontowane na skośnej przegrodzie, co pozwala im znajdować się w bardziej naturalnej akustycznie pozycji podczas wysyłania sygnału do ucha.

Do słuchawek dołączone są dwa kable w materiałowym oplocie: jeden z trzyprzyciskowym pilotem do Apple i mikrofonem. Obydwa kable wyglądają całkiem nieźle, każdy ma nieco ponad metr długości, a na jednym końcu znajduje się jack 3mm, a na drugim jack 3mm. Wszystkie złącza mają obudowę ze szczotkowanego aluminium i pozłacane styki. Kabel łączy się z krótkim wtykiem z 3mm mini-jack na lewym nauszniku. Zawiera również miękkie etui z tkaniny oraz adapter 3 mm na 6,35 mm.

Wygłuszanie

Philips sam nazywa te słuchawki "półotwartymi", sugerując, że ich izolacja hałasu nie jest tak dobra jak w przypadku modeli zamkniętych. Moim zdaniem, jak na taką konstrukcję, spisują się one całkiem nieźle i tworzą nawet lepszą izolację akustyczną niż podobne słuchawki Denon AH-Dx000. Są świetne do domu lub biura, ale z pewnością nie pozbędą się hałasu samolotów, pociągów i miejskich ulic. Ponadto słuchawki te przeciekają dźwięk, więc leżąc w łóżku żona na pewno będzie słuchać muzyki razem z Tobą, choć w ciągu dnia w domu lub w pracy takie problemy raczej nie wystąpią, gdyż głośność wydobywającego się dźwięku jest dość umiarkowana.

Projekt

Słuchawki Philips Fidelio L1 to jedne z najpiękniejszych słuchawek, jakie miałem szczęście widzieć, a dodatkowo mogą pochwalić się kilkoma innowacyjnymi elementami. Po wewnętrznej stronie każdej strony opaski znajdują się okienka, w których widoczne są oznaczenia, pozwalające na precyzyjne dopasowanie rozmiaru opaski. Po prawej stronie opaski wewnątrz znajduje się numer seryjny - mój to #00659. Krótki przewód biegnący od miseczek do opaski jest pięknie skręcony. Ogólnie rzecz biorąc, słuchawki są stylizowane w sposób "retro", wyglądają męsko i bardzo atrakcyjnie. Dzięki stonowanemu, nie krzykliwemu wyglądowi tych słuchawek, mogę chodzić po ulicach nie zwracając na siebie zbytniej uwagi. Nic na to nie poradzę, ale chciałbym przeprowadzić analogię między tym modelem a B&W P5, który równie mocno mnie pociąga. Moim zdaniem jakość wykonania P5 i zastosowanych materiałów jest nieco wyższa - wykonane są w całości z prawdziwej skóry i chromowanych metalowych elementów bez śladu plastiku, ale L1 nie jest aż tak daleko w tyle. Fajne słuchawki, które bez wątpienia będą cieszyć oczy swojego właściciela przez wiele lat.

Niewielkie wady

Szkoda, że zwykły kabel do domu i biura nie jest trochę dłuższy, ale w tym celu można podłączyć dwa. Najpierw podłącz zwykły kabel do słuchawek, a następnie kabel z pilotem i mikrofonem, jeśli chcesz móc rozmawiać przez telefon.

Jest tu pewna dziwność, może się oczywiście mylę, ale wydaje mi się, że kubki kręcą się w złym kierunku. Myślę o tym w ten sposób, że po zdjęciu słuchawek z głowy, z rękami na pałąkach, można je podobno jednym prostym ruchem obrócić w poziomie i położyć na stole poduszkami nausznymi skierowanymi w dół. Jednak nauszniki L1 obracają się w drugą stronę, co oznacza, że po zdjęciu ich z głowy i położeniu na stole, trzeba się trochę nakombinować, aby położyć je poduszkami do dołu (zobacz wideo). Nie jest to oczywiście aż taki problem i zawsze można po prostu zdjąć słuchawki i położyć je na stole bez obracania kubków, ale w takim przypadku prędzej czy później na bokach pojawią się rysy. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem dla takiej pary słuchawek byłby zakup stojaka - L1 zasługują na to, by stać w najbardziej widocznym miejscu.

Przechodząc do dźwięku...

Jakość dźwięku Nie będę owijał w bawełnę i powiem wprost, że nie są to słuchawki audiofilskie. Po prostu brakuje im przejrzystości i finezji naprawdę świetnych słuchawek. ALE! Są to świetne słuchawki, choć nie wysokiej, ale przeciętnej jakości pod względem dźwięku. Większość słuchawek nie osiąga tego poziomu, zawodząc tu i ówdzie. Ale nie jest tak w przypadku Philips Fidelio L1, który nie ma ani jednej wady. Tyle tylko, że te słuchawki nie sprawdzą się jako referencja (ale w tej cenie nie powinno być inaczej).

L1 mają ciepły dźwięk z szerokim pasmem przenoszenia w zakresie basu, ale ogólnie rzecz biorąc, równowaga nie jest zła. Bas jest dobrze rozciągnięty, ale brzmi nieco luźno. Audiofile mogą uznać bas za przesadnie mocny, ale dla audiofila jest to w sam raz. Doszedłem do wniosku, że zwiększona odpowiedź basowa może odegrać dobrą rolę podczas oglądania filmów i faktycznie, miałem dużo zabawy oglądając filmy na Netflix z mojego iPada z tymi słuchawkami. Bas bardzo płynnie przechodzi w średnicę, która jest dobrze zrównoważona, a górna i dolna średnica są nieco uwypuklone, dzięki czemu wokale brzmią bardzo realistycznie i tworzą efekt obecności. Górne częstotliwości są dobrze dostrojone, ale brakuje im subtelności. Talerze brzmią jakoś cienko i brakuje im powietrza, ale górne częstotliwości są dobrze rozłożone i nie wydają się dziurawe.

Obrazowanie tego modelu wydało mi się przeciętne jak na słuchawki w tym przedziale cenowym. Choć ustawione pod kątem głośniki powinny przyczynić się do poprawy obrazu, to myślę, że winne mogą być nieco nienaturalne górne częstotliwości. L1 charakteryzują się dość dobrym uderzeniem dynamicznym; duży bas i energetyczna wyższa średnica mają duży udział w pojawieniu się zwartego pulsu. Wciąż zastanawiam się nad ogólnym wyważeniem tych słuchawek. Tak często ciepłe i/lub zbyt basowe słuchawki brzmią stłumione. Pod tym względem L1 stały się wyjątkiem. Po co się czepiać i szukać wad w AFC, skoro można się po prostu zrelaksować, posłuchać L1 i cieszyć się ich pięknym brzmieniem za każdym razem. Nie wiem, jak inżynierowie Philipsa osiągnęli ten efekt, ale to fakt.

Pomiary

Przybliżony pomiar reakcji L1 pokazuje, jak bardzo poziom zmienia się w czasie. Wynika to prawdopodobnie z ukośnego ustawienia jednostek napędowych. Widać wyraźnie ogólne ciepłe nachylenie i długą, rozciągniętą krzywą basu, z centrum w okolicach 60Hz i tylko lekkim zaokrągleniem, wskazującym na dobre rozciągnięcie basu. W zakresie od 100Hz do 1kHz praktycznie nie występują artefakty.

Środkowe ugięcie w okolicach 1 do 3 kHz odpowiada za wokale. Preferuję słuchawki z płaskim AFC pomiędzy 1 i 2kHz ze stopniowym spadkiem do 6kHz - co oznacza, że nie będą brzmiały ostro. Gdyby te słuchawki miały płaską charakterystykę do 1kHz, a potem następowało wygięcie, podejrzewałbym je o ostre brzmienie, w tym przypadku zwiększony bas wygładza efekty wygięcia, które jest widoczne w okolicach 1-3kHz. Być może właśnie obecność tego szerokiego szczytu pomaga zrównoważyć uwypuklony bas i daje słuchawkom poczucie równowagi, o którym już wspomniałem. Szczyt w okolicach 8-10kHz jest bardzo powszechny, w tym przypadku jest niższy niż zwykle. Poziom wysokich tonów przy 10kHz jest dokładnie tam, gdzie powinien być. Bardzo interesujące jest to, że ta mieszanka ciepłego dźwięku biegnie pod kątem przez średnicę, że w AFC jest wzniesienie, dające efekt obecności, i że kontrolowany wykres powyżej 8 kHz daje idealnie zrównoważoną reprodukcję. Słuchawki Spider Realvoice, które zostały zaprojektowane z większym naciskiem na wokal, mają podobnie ukształtowaną odpowiedź, chociaż górne częstotliwości opadają znacznie ostrzej.

Przebieg prostokątny 30Hz wykazuje typowy kształt ciepłych, asertywnych słuchawek z dość skompresowaną odpowiedzią niskich częstotliwości, ale wykres Redout+Noise pokazuje utratę kontroli poniżej granicy 200Hz i linię 100dB przecinającą linię 90dB, co wskazuje na problemy z mocą w niższym zakresie, co z kolei może być powodem umiarkowanego tłumienia dźwięku. Na wykresie impulsu prostokątnego 300Hz widać, że krawędź wiodąca fali nie wykracza poza jej wierzchołek, co wskazuje, że słuchawki mają dość łagodne brzmienie, ale duże zanurzenie tuż za krawędzią wiodącą i późniejsze podniesienie się wierzchołka fali może być oznaką cienkich górnych częstotliwości i tylko umiarkowanego obrazowania. Wykres odpowiedzi impulsowej pokazuje bardzo szybki wzrost, po którym następuje silna odpowiedź, która tłumi się bardzo szybko i z niewielkim lub żadnym szumem. Brak hałasu to prawdopodobnie zasługa aluminiowych kubków. W tym sensie AFC jest bardzo podobny do Sennheiser Amperior.

Wykres izolacji dźwięku pokazuje, że słuchawki nie chronią dobrze przed hałasem z zewnątrz. Izolacja od hałasu szerokopasmowego na poziomie -9dB nie jest zła jak na słuchawki półotwarte, co jest już lepszym wynikiem niż mizerne -6dB w słuchawkach Denon D5000. Model ten jest dobrze przystosowany do środowisk o umiarkowanym poziomie hałasu otoczenia. Wykres impedancji nie ma praktycznie żadnych delikatnych zaokrągleń ani falistych linii, co często zdarza się w przypadku przetworników rezonansowych. To mówi mi, że twórcy tych słuchawek wykonali kawał dobrej roboty. Prawie płaska 28-omowa impedancja oznacza, że słuchawki będą dobrze grały z większością przenośnych źródeł dźwięku, ale potrzeba 139mV (RMS), aby uzyskać głośność 90dB, co oznacza, że nie mogą pochwalić się wysoką głośnością. Sprawdziłem te dane dwukrotnie i za drugim razem ekstrema były jeszcze niższe. Kiedy podłączyłem L1 do iPhone'a i Galaxy Nexus I, byłem jednak w stanie podkręcić go do całkiem przyzwoitej głośności bez żadnych problemów.

Wnioski

Mam w domu cały samochód słuchawek, ale częściej niż inne sięgam po Philips Fidelio L1. Jasne, mam słuchawki, które brzmią znacznie lepiej, ale żadne z nich nie są tak funkcjonalne, tak atrakcyjne i tak wygodne jak te. Lubię spędzać godziny rozmawiając w nich z moją córką, która mieszka w Nowym Jorku i bełkocze tak szybko, że bez dobrego zestawu słuchawkowego trudno mi ją zrozumieć. Z L1 lubię oglądać filmy, ich ciepły dźwięk wnosi do doświadczenia pewną żywość.

A do tego idealnie pasują na moją głowę, kiedy kładę się spać i budzę się rano. Mówiąc wprost, uważam, że Philips Fidelio L1 to jedne z najlepszych słuchawek pod każdym z powyższych względów. Zajmują ostatnie miejsce na mojej honorowej tablicy prawdziwych męskich słuchawek, które doskonale nadają się do codziennych potrzeb w domu i w biurze. Inne męskie słuchawki w tym samym przedziale cenowym to B&W P5, które mają ten sam charakter brzmienia, ale są bardziej kompaktowe i nie leżą tak pewnie i wygodnie na głowie. Jeśli chcesz uzyskać lepszy dźwięk za tę samą cenę, zwróć uwagę na Denon AH-D2000 i AKG K550, ale te słuchawki nie są tak wszechstronne jak Philips L1.

© artykuł oparty na tłumaczeniu z innerfidelity.com

6 stycznia 2022

Tomasz Tamborski

Absolwent Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach (kontrabas, gitara basowa), wielokrotny laureat ankiety Jazz Top miesięcznika "Jazz Forum" w kategorii najlepszy muzyk jazzowy