Słuchawki Earin: brak ambicji

Przez ostatnie półtora roku szwedzki startup Earin próbował przekształcić koncepcyjne słuchawki w pełni działający produkt. Pieniądze zebrane na Kickstarterze zostały przeznaczone na jego stworzenie i modyfikację, a piekarze zaczęli otrzymywać pierwsze modele. W końcu dochodzi do wybuchu, ale są też pewne niedociągnięcia. Ogólna koncepcja słuchawek jest całkowicie spójna: wśród wszystkich słuchawek bezprzewodowych, ta nowość za 249 USD jest całkowicie bezprzewodowa. Wystarczy urządzenie mobilne do synchronizacji, połączenie między sobą i są gotowe do użycia.

Pierwszą rzeczą, na którą warto zwrócić uwagę, jest futerał, który pełni również funkcję akumulatora. Ładowarka o pojemności 600 mAh wystarcza do trzykrotnego naładowania słuchawek. Niewielką wadą jest wskaźnik LED na obudowie, który oferuje użytkownikowi minimalną ilość informacji: dioda świeci się na czerwono, gdy słuchawki są ładowane. Po kilku użyciach dioda gaśnie, pozostawiając użytkownika z pytaniem, czy słuchawki zostały naładowane, czy też etui po prostu się wyczerpało. Jednak takie zachowanie było od początku deklarowane przez twórców gry, więc trzeba się do niego przyzwyczaić. Przy okazji, Earin jest wyposażony w aplikację mobilną, która umożliwia sprawdzenie stanu naładowania zarówno etui, jak i każdej słuchawki z osobna. A co do opłaty za słuchawki. Raczej nie należy ich używać podczas długich podróży, ponieważ przeznaczono na nie od 2 do 3 godzin czasu odtwarzania. Następnie słuchawki należy umieścić z powrotem w etui do ładowania. Ponadto nie mają one mikrofonu, więc aby odebrać połączenie, trzeba zdjąć słuchawki.

Cylindryczny kształt słuchawek doskonale pasuje do kształtu etui. Ogólny wygląd przypomina nieco podstawę elektrycznej szczoteczki do zębów i, na szczęście, Earin zajmuje tyle samo miejsca w torbie. Na szczęście do zestawu dołączone są trzy komplety wkładek z pianki memory foam, więc trudno będzie wyrwać słuchawki z uszu podczas joggingu.

Brzmienie słuchawek można śmiało określić jako złoty środek. Biorąc pod uwagę rozmiar i wagę słuchawek (5 gramów - jedna słuchawka), widać wyraźnie, że twórcy starali się jak mogli, jeśli chodzi o rozmieszczenie głośników i baterii, ale byli ograniczeni w finalizowaniu dźwięku. Ale na pewno nie może zawieść. Solidna średnica, nie mniej przyzwoita góra - wszystko to jest obecne. Bas jest solidny i sprężysty, ale utwory, które są przesycone basem, wydają się lekko przytłumione. Aby zrównoważyć to założenie, z pomocą przychodzi aplikacja z aktywną funkcją Bass Boost.

Na swój sposób Earin stał się poważnym, ambitnym i - nie trzeba dodawać - interesującym projektem, który mimo wszystko trafił do świadomości konsumentów. Słuchawki nie rzucają się w oczy, są zupełnie nieważkie, a czasami sprawiają wrażenie, jakby w ogóle ich nie było. Użytkownik odetchnie z ulgą, że wreszcie pozbył się denerwujących przewodów.

27 maja 2022

Krystian Wolski

Absolwent Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach (saksofon, urządzenia elektroakustyczne), laureat prestiżowych konkurów ogólnopolskich i międzynarodowych.