IBasso D-Zero: prawdziwie małe...

Kiedy odebrałem swoje D-Zero, miałem tylko jedną rzecz na myśli: rozmiar! Bardzo mocny wzmacniacz i DAC zapakowany w bardzo małą obudowę. Pod względem wielkości, D-Zero jest prawdopodobnie najmniejszym urządzeniem, jakie kiedykolwiek widziałem, nawet mniejszym pod pewnymi względami niż Go Vibe Petite. I co za wspaniały pokaz umiejętności programistów i inżynierów iBasso. Jasne, był już w ich historii precedens, seria T, będąca bardzo ładnymi, miniaturowymi wzmacniaczami, ale tym razem udało się stworzyć coś niesamowitego. D-Zero jest o połowę mniejszy od FiiO E7, jego najbliższego konkurenta, a jest tak samo niezawodny i nawet bardziej wydajny, a jako wzmacniacz może być pod pewnymi względami lepszy.

Dodatkowo, dzięki zapakowaniu swojego dziecka w bardzo dobre pudełko, iBasso, ku zaskoczeniu wszystkich, zaczęło wyróżniać się na rynku, pokazując swoją osobowość. Ci z Państwa, którzy kupili coś od iBasso w zeszłym roku, pamiętają zapewne proste, białe pudełka ze wzmacniaczami. I mimo całej swojej funkcjonalności i schludności, wyglądały jak szpitalne kontenery. Tym razem iBasso postawiło na branding i wizerunek. Wraz z premierą D Zero pojawiły się ładne pudełka, a to dopiero pierwszy krok we właściwym kierunku dla mnie i innych miłośników pięknych opakowań na całym świecie.

Dane techniczne

  • Wolfson WM8740 DAC + TI PCM2706 odbiornik USB
  • Działa jako kombinacja DAC+wzmacniacz, jako samodzielny DAC oraz jako samodzielny wzmacniacz (funkcja line-out)
  • Przełącznik wzmocnienia z dwoma pozycjami do dopasowania impedancji
  • Ładowalny akumulator litowo-polimerowy z wbudowanym systemem ładowania, 30 godzin w trybie odtwarzania.
  • Smukła i mała, ultraprzenośna konstrukcja.
  • Wymiary 55*79*11 mm
  • Waga 60g

Opakowania

Opakowanie D-Zero

Zniknęły białe, bezosobowe pudełka na wzmacniacze, zastąpione przez branding i osobowość. Sprytne posunięcie, bo miłość do FiiO rośnie lawinowo, a ich znakomite, małe wzmacniacze, jak E11, sprzedawane są w super wypasionych, blaszanych pudełkach. W środku znajdziemy standardowy zestaw akcesoriów i komponentów iBasso, w tym słynny kabel USB IC oraz te fantazyjne skórzane etui, które muszę przyznać, że bardzo mi się podoba.

Sama konstrukcja jest dość solidna, obudowa wykonana jest z anodyzowanego aluminium, design jest minimalistyczny, na górnym panelu widnieje znana wszystkim nazwa marki iBasso oraz nazwa modelu. Z tyłu znajduje się wejście ładowarki USB oraz wejście odbiornika cyfrowego, a także przełącznik wzmocnienia. Na froncie znajduje się gniazdo słuchawkowe, wejście/wyjście jack, wyłącznik zasilania oraz mechaniczna regulacja głośności. Pomimo tego, że to cudo ma zaledwie 11mm grubości, wszystko jest na swoim miejscu, gniazda wyglądają dość solidnie i raczej nie odkształcą się z czasem. Złącze USB jest kontrolowane przez przełącznik ładowania, który pozwala wybrać jeden z dwóch trybów: DAC i ładowanie. Wskaźniki LED informują, który tryb jest aktualnie aktywny: czerwony dla ładowania (zaczyna migać, gdy urządzenie jest w pełni naładowane), pomarańczowy dla USB. Regulacja głośności jest płynna. W urządzeniu nie ma cyfrowej ani skokowej regulacji głośności. Dokładność regulacji głośności jest wątpliwa, ponieważ na obu końcach znajdują się tylko symbole + i -, brak jest oznaczeń liczbowych; nie wiadomo, jak głośno muzyka będzie faktycznie grać. Przydałyby się jednak oznaczenia numeryczne. Wtedy nie trzeba by było zgadywać i regulować głośności eksperymentalnie.

Panel tylny

W przeciwieństwie do wzmacniaczy i DAC-ów, FiiO D-Zero nie posiada możliwości EQ lub podbicia basów, zamiast tego posiada przełącznik wzmocnienia z pozycjami high/low na tylnej ściance, co jest bardziej zgodne z filozofią iBasso dotyczącą jakości dźwięku z dużych wzmacniaczy. Nie ma też ustawienia wzmacniacza operacyjnego, choć nie sądzę, aby ktokolwiek liczył na tę funkcję, jako że D-Zero zawsze był pozycjonowany jako wzmacniacz/dysk klasy podstawowej. Jeśli chcesz pobawić się tymi ustawieniami, wybierz poziom PB2/DB2 z gamy iBasso, ale przygotuj się - będziesz musiał wydać trochę grosza. Czas pracy D-Zero na baterii okazał się być nieco krótszy niż czas deklarowany przez FiiO dla E7. Można przypuszczać tylko jedno: to wszystko przez mocniejszy wzmacniacz D Zero.

Jakość dźwięku

Wiedząc, że D-Zero wyposażono w bardzo popularny i ceniony przetwornik cyfrowo-analogowy Wolfson WM8740 oraz odbiornik USB TI PCM2706, spodziewałem się samych dobrych rzeczy i moje oczekiwania zostały spełnione. Jednak porównując go z FiiO E7 od razu moją uwagę zwrócił wzmacniacz, a nie DAC. D-Zero jest jednoznacznie potężniejszy od E7, przy czym barwa jest znacznie bardziej neutralna, a artykulacja lepsza niż w E7.

Odtwarzając zarówno E7, jak i płytę "Harmony" D-Zero, nagraną przez Sa DingDinga w formacie Flac przez DAC i wyjście słuchawkowe, stwierdziłem, że dźwięk D-Zero jest bardziej atrakcyjny niż oderwane tony E7. Jasne, można by twierdzić, że D-Zero brakuje wysokich tonów, ale jego dźwięk przypominał mi pod pewnymi względami duże wzmacniacze iBasso, tyle że w pomniejszonej wersji.

D-Zero sprawia wrażenie czystszego i bardziej detalicznego wzmacniacza, z ponadprzeciętnym atakiem i wygaszaniem w zakresie wysokich tonów, czystym, punkcikowatym basem, sprężystym i doskonale skupionym. Jeśli jednak bardziej zależy wam na dźwięku oderwanym, prawdopodobnie zdecydujecie się na E7, z gładszą odpowiedzią wysokich tonów, która nie powoduje zmęczenia, ale jeśli odpowiednio dopasujecie ciepłe słuchawki lub źródło dźwięku do D-Zero, takie jak Hifiman HM602 i ATH-ESW9, równowaga jest po prostu fantastyczna.

Wymiary

Włączyłem FiiO E11, żeby porównać brzmienie wzmacniacza, uniwersalnego faworyta na forum, za którego żądają o połowę mniej niż za D-Zero. To prawda, że D-Zero nie dorównuje E11 niesamowitą mocą, ale sygnatura tonalna, szczególnie podniesienie basu i opcje EQ, pozostawiają wiele do życzenia. E11 okazały się znacznie ciemniejsze i gęstsze w brzmieniu w porównaniu do D-Zero i zbyt mocno akcentowały bas. Niektórzy twierdzili, że jeśli podniesie się niższe częstotliwości, E11 zaczyna grać nieco ciężej. Jeśli też tak uważasz, przyjrzyj się bliżej D-Zero, który zachowuje swoją artykulację i neutralne brzmienie, zarówno przy niskim, jak i wysokim wzmocnieniu. Obok E11, D-Zero nie brzmi tak muląco, a nawet jest znacznie bardziej wyrafinowany.

Jeśli podłączymy D-Zero do komputera, korzystając z przetwornika DAC i wyjścia słuchawkowego, scena dźwiękowa D-Zero jest znacznie szersza, niż gdy słuchamy go jako samodzielnego wzmacniacza i przetwornika DAC. Jakość dźwięku pozostaje taka sama, sygnatura dźwiękowa jest tak samo neutralna i rozdzielcza, zwiększa się jedynie dynamika. Jestem pod wrażeniem D-Zero, przy wszystkich jego możliwościach można by go śmiało nazwać godnym konkurentem dla uDAC-a.

Wnioski

E11, D Zero i E7

Jeśli szukacie kombo wzmacniacz + DAC na poziomie podstawowym, a waszymi głównymi kryteriami wyboru są cena, brzmienie i rozmiar, to zdecydowanie powinniście przyjrzeć się D Zero. Jest to bardzo godna alternatywa dla FiiO E7 i zupełne przeciwieństwo FiiO E11, dwóch najpoważniejszych konkurentów w tym przedziale cenowym. D-Zero wygrywa, ale jeśli chodzi o rozmiar i funkcjonalność w tym rozmiarze, to z pewnością brakuje mu nieograniczonej mocy wzmacniacza E11 i wszystkich tych regulacji EQ tak uwielbianych przez fanów FiiO.

Brzmienie jest bardzo czyste i neutralne z fantastyczną artykulacją w zakresie wysokich tonów i asertywnym basem. Jak zawsze, odpowiednie słuchawki tylko podkreślą atuty D-Zero. Moim zdaniem nie zaprzyjaźni się z jasnymi słuchawkami, takimi jak Shure 940, a nawet może piszczeć z HD25-1, jeśli nie mamy podłączonego kabla HD650. Najlepsze są słuchawki cieplejsze lub o płaskiej charakterystyce częstotliwościowej, takie jak DT1350 lub ATH-ESW9.

Mówiąc o mobilności, najbardziej podobał mi się Hifiman HM602, w przeciwieństwie do Ipoda, ale muszę powiedzieć, że wzmacniacz D-Zero zabrzmiał fantastycznie z Cypher Labs AlgoRhythm Solo i Ipodem - znakomita kombinacja, nawet jeśli ekonomicznie nie da się ich porównać.

Godne polecenia wejście na rynek mobilnych urządzeń audio klasy podstawowej za 109 dolarów. Doskonałe rozwiązanie dla tych, którzy szukają smukłego combo wzmacniacz + DAC w niewielkim rozmiarze do swojego odtwarzacza.

Napisane przez MARCUSD.

Na podstawie artykułu z Headfonics.com

12 stycznia 2022

Tomasz Tamborski

Absolwent Instytutu Jazzu Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego w Katowicach (kontrabas, gitara basowa), wielokrotny laureat ankiety Jazz Top miesięcznika "Jazz Forum" w kategorii najlepszy muzyk jazzowy